4 grudnia 2011
dzień z pracami ręcznymi
Od rana dziś piorę, sprzątam, szoruję, układam, projektuję dla pewnej
kancelarii, szyję, gotuję i zmywam. Przy okazji postanowiłam pochwalić
się moimi ostatnimi dziełami z serii
co-by-tu-zrobic-w-weekend-czego-nigdy-nie-robilam. W któryś tam
weekend postanowiłam spróbować haftowania i szycia toreb z filcu. W
zasadzie to dawno już chciałam zrobić sobie okrągłą torbę z filcu.
Wyszło nawet fajnie, ale z braku maszyny do szycia, póki co, nie będę
się znów za to zabierać – za dużo roboty przy ręcznym szyciu...
1 grudnia 2011
by night gościnny
Wspólmieszkacz żył w górach i był niedźwiedziem. Pluszowym. Turyści dokarmiali go kanapkami i słodyczami. Na szczęście nikt nie próbował utopić.
19 listopada 2011
Rzuciłam facebooka
Dość facebookowania, niech żyją blogi!
Choć wiem, że nic na facebooka nie poradzę, mówię nie zabijaniu blogów przez fejsa. Wypisałam się. Koniec krótkich wiadomości, mikropostów, pisania, co się dzieje right now. Co to za interakcja, skoro polega na beztreściowej reakcji? A jeśli dochodzi do pojawienia się jakiejkolwiek treści, tonie to w zalewie byle czego. A jeśli blokujemy sobie tych, którzy zaśmiecają ścianę swoimi brzydkimi, usmarowanymi czekoladą dziećmi, utrzymujemy kontakty tylko z niewieloma osobami, to jaki jest sens tworzenia takiej społeczności? Wszystko tylko dla poczucia, że jest się w grupie? Nie neguję facebooka w całości. Póki co, z powodów zawodowych i tak tam będę z "fejkowym" kontem. Po prostu prywatnie nie chcę siedzieć w tym tłoku.
Facebook zabił mojego bloga na prawie cały rok. Lubię zapisywanie by nightów i szkoda mi tego, że tak dawno już tego nie robiłam. Lubie moje aparaty, a w galerii wciąż mam tylko agfę. Tu jest ciszej i spokojniej. Może i wręcz pusto. Ale nawet jeśli to będzie tylko w eter – wracam.
Choć wiem, że nic na facebooka nie poradzę, mówię nie zabijaniu blogów przez fejsa. Wypisałam się. Koniec krótkich wiadomości, mikropostów, pisania, co się dzieje right now. Co to za interakcja, skoro polega na beztreściowej reakcji? A jeśli dochodzi do pojawienia się jakiejkolwiek treści, tonie to w zalewie byle czego. A jeśli blokujemy sobie tych, którzy zaśmiecają ścianę swoimi brzydkimi, usmarowanymi czekoladą dziećmi, utrzymujemy kontakty tylko z niewieloma osobami, to jaki jest sens tworzenia takiej społeczności? Wszystko tylko dla poczucia, że jest się w grupie? Nie neguję facebooka w całości. Póki co, z powodów zawodowych i tak tam będę z "fejkowym" kontem. Po prostu prywatnie nie chcę siedzieć w tym tłoku.
Facebook zabił mojego bloga na prawie cały rok. Lubię zapisywanie by nightów i szkoda mi tego, że tak dawno już tego nie robiłam. Lubie moje aparaty, a w galerii wciąż mam tylko agfę. Tu jest ciszej i spokojniej. Może i wręcz pusto. Ale nawet jeśli to będzie tylko w eter – wracam.
31 stycznia 2011
25 stycznia 2011
76 - z tych uciążliwych
Na początku zabiłam jakąś kobietę. To było przez przypadek, sprawdzałam później, czy aby jednak nie przeżyła, ale była jak najbardziej martwa. A potem zaczęła się ta uciążliwa część. Przez całą noc cokolwiek mi się śniło, po jakimś czasie pojawiała się tam policja i musiałam się ukrywać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








