19 stycznia 2006

Kto czytał ten wie

O Mojżeszu

Córka władcy - faraona
woła smutno i wesoło,
że w koszyku krytym smołą
płacze dzieciak z pupą gołą.


mój ulubiony wierszyk z dzieciństwa...

18 stycznia 2006

Snuja by night 14 - O tym, jak uśmiech Mony Lizy miał pokonać kosmitów...


Ziemię napadli kosmici. Po niebie latało tak dużo statków kosmicznych w tak przeróżnych formach, że nie byłam pewna, czy kosmici napadają Ziemię, czy tylko na naszym niebie walczą między sobą mordując przy okazji ludzi. Zabitych ludzi rzucali na kupę. Niedaleko stosu ludzi były pudła w których leżały zrobione z ludzi rękawiczki, maski i kurtki. Kurtki nie były zrobione z ludzi, tylko z kolorowych czasopism. W te stroje przebierali się obcy. Postanowiłam przebrać się jak oni, żeby nie zostać zabitą. Założyłam maskę i niedużą kurteczke z "Faktu". Nagle zaczepił mnie kosmita. Kazał mi oddać kurtkę. Przestraszyłam się, że zostałam zdemaskowana, ale okazało się, że nie, chciał się tylko zamienić. Wziął moją malutką kurteczkę z "Faktu", a wzamian za to dał mi wielką kurtę z "Super Expresu". Był sporo większy ode mnie, więc wyglądał debilnie w mojej przyciasnej kurtce.
Spotkałam Oyca. Miał pomysł, jak pokonać kosmitów: wystarczyło kupić na jakimś pobliskim straganie reprodukcję Mony Lizy i wysłać ją do nich jako pocztówkę. To miało załatwić sprawę. Kupiliśmy kartkę (60 złotych!!! skandal!!!) i Oyciec pobiegł gdzieś, żeby ją wysłać. Ja czekałam na niego na jakimś placu. Były tam knajpiene ogródki, usiadłam przy jednym ze stolików. Na przeciwko mnie jakaś pani w średnim wieku spokojnie piła sobie kawę w toważystwie kosmitki w równie średnim wieku. Obie miały zawieszone na szyjach maski. Przypomniało mi się, że kiedy kupowałam Monę Lizę, zdjęłam swoją, więc szybko założyłam ją spowrotem licząc na to, że nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Kosmitka spojrzała na mnie i powiedziała:
- No, dobrze, że pani założyła tę maskę. Bo dla nas wasze ludzkie twarze są przerażające. Widzimy wszystkie wasze myśli i nie możemy znieść ich widoku...
Spojrzałam na nią w szoku kompletnym:
- To nie mogliście nam powiedzieć, zamiast od razu nas mordować?!?! Nosilibyśmy przy was te maski, skoro nie możecie na nas patrzeć!!!
Kosmitka zamyśliła się:
- Hm... no może faktycznie mogliśmy was o tym poinformować...

6 stycznia 2006

Snuja by night 13 - O mojej 12-to kołowej ciężarówce...


Tankowałam na stacji benzynowej E95 do mojej wielkiej ciężarówki. Zauważyłam jakiegoś gościa przy zaparkowanym z boku maluchu (naprawdę, fakt, że to był maluch srebrny metalic nie ma żadnego znaczenia - to nie był żul!). Był całkiem przystojny i w ogóle fajny, chociaż nie pamiętam jak konkretnie wygladał. No i jakoś tak od spojrzenia do spojrzenia... i zaczeliśmy się kochać w myjni w strugach gorącej wody.
A potem nakrył nas jakiś policjant. Aresztował za sianie zgorszenia w miejscu publicznym, ale przy okazji nie krył się z faktem, że jeśli się z nim bzyknę, to sprawy nie będzie. Sprytnie wykorzystałam sytuację i nagrałam wszystko na dyktafon, a potem użyłam przeciwko niemu w sądzie.