22 listopada 2006

Snuja by night 34

Aga zaproponowała mi seks.
Zgodziłam się.
Agata nam odradzała.

18 listopada 2006

Snuja by night 33 - Krótki sen o zabijaniu...



Jechałam pociągiem. Wyglądałam przez okno: w tle powoli przesuwał się krajobraz, na bliższym planie pojawiały się zawieszone w przestrzeni obrazki. Widziałam jakieś tabliczki z napisami, których treści nie pamiętam, ale było tam coś negatywnego. Dookoła tabliczek było pełno drutu kolczastego - jego układ zmieniał się, jak w kalejdoskopie. W pewnym momencie wśród drutu pojawił się duży napis Sonderkommando.
Odwróciłam się. W całym przedziale było pełno drutu kolczastego - owijał siedzenia, otaczał okna, walał się po podłodze. Pod oknami siedzieli żołnierze w moro,w pełnym uzbrojeniu. Wieziono nas na front. Rozejrzałam się. Podeszłam do jednego, obok którego leżał mój karabin. Zaczęłam do niego mówić, że nie chcę mordować ludzi, że ta wojna jest jakaś dziwna i w zasadzie nie wiadomo przeciw komu, że będziemy mordować ludzi, którzy nie są naszymi wrogami, że w ogóle nie jestem chyba w stanie nikogo zabić.
Żołnierz, zadaje się, mnie rozumiał. Był moim przyjacielem. Przytulił moją głowę do piersi i głaskał mnie po włosach. Jego palce delikatnie dotykały mojej szyi dokładnie w miejscu gdzie pulsowała tętnica. Poczułam ukłucie. Malutka strzykawka zaczęła wtłaczać w moją tętnicę różowy płyn. Chciałam się wyrwać, ale ręka mocno trzymała moją głowę. W miejscu ukłucia rozchodziło się zimno i rozpierający ból.
Może faktycznie lepiej, że oszczędzono mi okropności wojny.

URODZINY

Cóż, trochę się spóźniłam, ale zapraszam na wirtualny tort z okazji pierwszych urodzin Snuji by night!


Pierwsza Snuja by night pojawiła się 17.11.2005 roku.

W sumie pojawiły się (łącznie z tym) 64 posty.
23 posty nie były bezpośrednio związane ze snami. W tym 2 posty dotyczyły obserwacji astronomicznych.
6 postów to tzw. drafts'y, wiec nie ma o czym mówić - podaję tylko, żeby rachunek się zgadzał
33 posty stanowiły sny, z czego:
- nr 4 pojawił się w dwóch odsłonach, z trzema dodatkami w postaci krwiożerczych laleczek
- nr 6 nigdy nie został opublikowany.
- nr 28, 29 i 30 pojawiły się pod wspólnym numerem
- IX jest snem cudzym i dlatego występuje pod własną nazwą
- w 2 przypadkach miałam problemy z prawem (nr 16 i 19)
- nr 31 i 32 nie są tak naprawdę by nightami

16 listopada 2006

Hi hi hi

A teraz spójrzcie, jak wyglądałam 20 lat temu, kiedy jeszcze byłam blondynką i miałam śliczny, prosty nosek! :D


Hi hi

A chcecie zobaczyć jakim ładnym dzieckiem byłam 10 lat temu?

IX

Tym razem mam dla Was coś zupełnie innego, choć z tej samej beczki. :)
Ten By night jest mniej więcej z 1980 roku, nie ma przy nim daty, tylko numer IX. Jest ich w zeszycie jedenaście. Ten Dziewiąty bardzo przypomina mi klimatem Pajęczynę Markowskiego, ale Pajęczyna jest późniejsza...
Tak, to właśnie ten zeszyt zainspirował mnie do spisywania snów. Hm... przy okazji przypomniało mi się, że powinnam mieć trochę snów w starych pamiętnikach... zajrzę tam...

Dom jest piekny, tylko stwarza dziwną atmosferę. Mieszka w nim małżeństwo z dorosłą córką. Ich psychikę, ich wewnętrzny świat zaczyna toczyć jakaś dziwna choroba. Narasta między trojgiem tych ludzi dziwne napięcie, rodzą się konflikty i nieporozumienia, które przeradzają się w niufność i w końcu w nienawiść. Troje ludzi zaczyna się na siebie czaić. Snują się po domu i obserwują.
Nadchodzi krytyczny moment. Matka sięga po mały nóż, bo coś jej nakazuje zadać ból córce. Jednak powstrzymuje się, jakby wraca do przytomności.
Wszyscy troje spoglądają na siebie nieufnie i wrogo.
Jest chwila, kiedy każde z rodziców stoi przed swoim lustrem jakby sprawdzając swój wygląd przed wyjściem. Wtedy córka podchodzi do matki od tyłu z ogromnym nożem, ich spojrzenia spotykają się na płaszczyźnie lustra, patrzą w odbicia swych twarzy. Matka widząc jej odbicie w lustrze krzyknęła, by dziewczyna się powstrzymała - ona się jednak przełamała i nie skrzywdziła jej. Córka jednak nie waha się i zadaje matce cios w plecy. Stara kobieta krzyczy. W tym momencie nadbiega ojciec, którego dziewczyna zabija jednym ciosem, po czym dobija matkę uderzeniem noża w piersi. Przez chwilę patrzy na leżących rodziców, po czym spokojną ręką podcina sobie tym samym nożem tętnicę na szyi ... Tak ma być. Stróżka krwi spływa po schodach do strumyczka, który płynie tuż koło domu.
Dom jest piękny. Stwarza tylko dziwną atmosferę. Mieszkam w nim razem z mężem i małą córeczką. Jest nam bardzo dobrze ze sobą. Kiedyś w słoneczny, ciepły dzień wykąpałam dziecko w strumieniu. I stała się rzecz dziwna. Córeczka posmutniała, zszarzała, jak różyczka, której podsypano do życiodajnej wody nieco trucizny. Kiedy chodzimy na spacer na łąki za strumyczkiem moja mała nie wchodzi do niego, zawsze go przeskakuje, jakby bała się zamoczyć w wodzie. Jest już dobrze, znowu jest wesoła i wraz z "Nim" cieszę się, że nasze dziecko wraca do życia.
Często koło naszego domu przechodzi dwoje starszych ludzi z młodą, piękną dziewczyną. Córeczka omija ich z daleka, a oni nigdy nie przekraczają strumienia. Instynktownie wyczuwam, że powinnam postępować jak moja mała, że ci ludzie i ta rzeczka stwarzają jakieś zagrożenie dla nas trojga. Młoda kobieta często wabi córkę pięknym uśmiechem chcąc jej dotknąć. Tak samo kot chodzący z tą trójką dziwnych ludzi stara się za wszelką cenę przyłasić do niej. Ale strumień jest dobrą przegrodą. Czuję, że styczność z nimi oznacza coś strasznego, a moje maleństwo wie to tym najlepiej.

14 listopada 2006

Każdy jest dla kogoś muzą...

... i ja też.


Autorem tego obrazu jest młodociany malarz z Turcji działający na deviancie jako r-ozgur
Po lewej stronie jestem ja :)

Greetings for you, r-ozgur!