24 marca 2007

Snuja by night 38 - O negatywnych wibracjach...

Dziś w mojej skacowanej głowie roiło się coś takiego:
Pewien chłopak siedział przy komputerze, który bardzo głośno pracował, brzęczał, wył i wszystko przez niego wpadało w wibracje. Chłopakowi zaczęło odbijać. Krzyczał, że nie może tego wytrzymać i że zaraz zwariuje. Próbował rozbić sobie głowę o monitor. Trzeba było szybko wyłączyć komputer albo wyprowadzić go z pomieszczenia, bo gotów był się zabić. Wyrywałam wtyczki z kontaktów, ale nic nie pomagało. W plątaninie kabli najwyraźniej nie mogłam znaleźć odpowiedniego. Odsuwałam meble, za którymi się wiły, odłączałam wszystko, ale wibracje nie ustawały. Z próbowałam z kimś wyprowadzić chłopaka na zewnątrz. Przy wyjściu zauważyłam skrzynkę z wyłącznikami prądu w całym budynku. Mimo, że wszystkie przestawiłam (centrala obsługiwała też dostawę prądu do wszystkich baz na Antarktydzie), wibracje były coraz silniejsze - trudno już było je znieść.
Kiedy wychodziliśmy okazało się, że tuż obok wyjścia znajduje się wielki agregat prądu. Kiedy go mijaliśmy chłopak prawie się przekręcił.
Mimo, że odeszliśmy daleko od budynku wciąż odczuwałam te koszmarne wibracje.
Wreszcie obudziłam się.
Jest sobota, 7:56. Robotnicy właśnie zaczęli ubijać ziemię po założeniu izolacji przeciwwilgociowej sutereny.

23 marca 2007

Snuja by night 37 - O tym jak spotkałam krasnoludki...

Byłam w mieszkaniu z kilkuletnią dziewczynką i jej matką. Ktoś zadzwonił do drzwi. Dziewczynka poszła otworzyć, ja poszłam za nią.
Przed drzwiami stała grupka krasnoludków. Spojrzałam na nie. Krasnoludki spojrzały na mnie. Spojrzałam na dziewczynkę. Krasnoludki spojrzały na dziewczynkę. Dziewczynka spojrzała na mnie. Krasnoludki spojrzały na siebie na wzajem. Nie ulegała wątpliwości rzecz niebywała: mimo, że jestem dorosła WIDZĘ je.



Najwyraźniej nie straciłam dziecięcej umiejętności widzenia wyimaginowanych rzeczy. Krasnoludki przyszły zabrać dziewczynkę na jakąś wyprawę (zapewne niebezpieczną, bo wyprawy dziecięce zawsze są niebezpieczne i łączą się np. ze zwalczaniem straszliwych smoków). Dziewczynka wiedziała, co jest grane, pewno nie pierwszy raz ruszała ratować świat, pod pretekstem wyjścia na spacer oczywiście, więc wzięła ze sobą wielki nóż. Zauważyła to matka (tzn. nóż zauważyła, krasnoludki były dla niej niewidzialne), musiałam działać - wiadomo było, że nie wypuści dziecka z wielkim kuchennym nożem, więc zabrałam dziewczynce nóż i wymieniłam na mniejszy, tłumacząc matce, że wezmę go, żebyśmy z jej córką mogły obierać na spacerze owoce.
Wyruszyliśmy na wyprawę kosmiczną i mieliśmy dużo przygód. Między innymi trafiliśmy na kosmiczne wysypisko śmieci, na którym wielkie usta pełniące rolę czarnej dziury wciągały wszystko dookoła i prawie mnie pochłonęły, ale krasnoludkom udało się mnie uratować.
Moja możliwość widzenia krasnoludków nadawała nowy wymiar ich istnieniu. Dziecięca wyobraźnia sprawiała, że dostawały się do naszego świata, ale istniały jedynie na tyle, na ile mogło je sobie wyobrazić to dziecko. Przebywając ze mną, krasnoludki stawały się tym, co dawała im dorosła wyobraźnia. W krasnoludzkim świecie, z którego przyszły, pojawiały się żony, kochanki, praca, podatki, nieszczęścia, choroby i ból w krzyżu. Gapcio odkrył istnienie wzwodu.

Po raz kolejny jestem muzą

Tym razem jestem muzą mającej odbyć się między 20 a 29 kwietnia w Tijuanie IX Międzynarodowej Imprezy Tanecznej Cuerpos en Transito.
Poważnie.
Jeśli ktoś z Was będzie w przyszłym miesiącu w Meksyku, niech nie zapomni wpaść.


Autor to niejaki elmaycol znany mi z devianta. A tu jest link do samej pracy
Well done!