30 listopada 2007

55 - kolejny z serii pracowniczej...

Tym razem muzeum było przyjeziorną plażą. Z brudnego piachu wystawały ogromne, kompletne szkielety zauropterygów*, które regularnie były rozkopywane przez turystów, a do moich obowiązków należało przysypywanie ich piaskiem.

*Zauropterygi - wodny odpowiednik dinozaurów (które były lądowe!)

22 listopada 2007

Znalezisko z magazynu



Zabytek. Sądząc po bobrze późne lata osiemdziesiąte.

21 listopada 2007

Dzień na Zamku Wysokim



10*C... 60% wilgotność... Palce wykręca po godzinie. I kartki papieru też. Rzeźby i meble pewno też.

54 - O tym, jak zamieszkałam w pracy...

Żeby się nie spóźniać spałam w pracy. Miałam łóżko w gabinecie. Ciągle przewijali się jacyś ludzie, a mi było głupio, że jestem w pidżamie.

16 listopada 2007

53 - najglupszy sen stulecia

Byłam w miejscowym sklepie. Przy stoisku z warzywami zauważyłam kapary na długich łodygach, niektóre zawinięte w folię, które śmiały się złowrogo i groziły, że przejmą kontrolę nad światem.

9 listopada 2007

Miał być biały



Od września siedział w pączku i nie chciał się rozwinąć. I w końcu wyskoczyl 1 listopada.