31 stycznia 2009

ufff... już po.

nie zostałam zjedzona żywcem. zachwytu raczej nie wywołałam, ale nie było chyba tak źle...

28 stycznia 2009

aaaaa pieprzę....

Za dużo zachodu z logowaniem sie na własnego bloga. zdejmuję ograniczenie dostępu - w końcu i tak nie piszę tu nic strasznego.

Proszę trzymać kciuki za mnie i mój jutrzejszy referat.

PS. W związku z upadkiem planu a w kwestii ostatecznego rozwiązania sprawy gołębiej (niektóre gołębie uciekały, ale te, które miały lepszy wzrok bezczelnie mnie wyśmiały) przeszliśmy do planu b autorstwa Bartłomieja - skręconego druta na sznurku. Wygląda to brzydko, ale póki co, jest skuteczne. Kiedy już się przyzwyczają i zaczną się na nim huśtać zdecydujemy się na jakiś inny wariant, któremu nadamy literkę c

a tak to wygląda:

27 stycznia 2009

Gościnny występ mojego Oyca

Gabinet mojego Oyca na UMK: przed, w trakcie prac i po. Dzieło sztuki Collection Public Freehold, Lawrence'a Weinera. To naprawdę dzieło sztuki Weinera. Na licencji freeware.







ps. następny antyoszołomski artykuł, tym razem w dzienniku

23 stycznia 2009

Wojna z zasrańcami

Wybaczcie utrudnienia w dostępie do bloga. W zasadzie to nie było to nawet konieczne, bo nie piszę tu nic strasznego, ale jakoś tak mi się głupio zrobiło, kiedy okazało się, że sekretarka, mówi mi, że mam coś usunąć z prywatnego bloga. Prywatnego, w sensie dotyczącego mojego osobistego życia, TAK, wiem, że skoro był ogólnie dostępny, to każdy mógł wejść i nie mam o to pretensji. Po prostu nie spodziewałam się, że ktoś, kto nie jest mi szczególnie bliski, a wie kim jestem, tam wchodzi. W ogóle nie mam z resztą o nic do nikogo pretensji - Ikea też miała prawo zażądać usunięcia posta; dziwi mnie raczej to, że nie zadbała o swoje interesy w trakcie robienia tego, o czym nie wolno mi teraz pisać.
Mniejsza o to.


Wypowiedziałam wojnę gołębiom w pracy. Na straży parapetu stanął ten pan:


(źródło: http://www.cyclicdefrost.com/)

Póki co, ok 50% zasrańców jest na tyle głupich, żeby bać się obrazka. Prawdziwy test zaczął się teraz - zobaczymy ile kup odkryję w poniedziałek rano.

Jeśli kot nie zadziała, przejdę do planu B pt. kolce, potem C: wypchana łasica, D: pinezki, E: deska nabita gwoździami, F: siatka pod napięciem, G: żyletki na sztorc, H: trucizna na szczury, I: gilotyna, J: topór-wahadło, K: żywa łasica, L: żywy kot, Ł: żywy niedźwiedź.
Innymi słowy: POZBĘDĘ SIĘ ICH

13 stycznia 2009

71?

noc z piątku na sobotę, ok. 39*C, nie było to w zasadzie jeszcze majaczenie, ani sen, ale jakieś takie przypadkowe obrazy.

Łóżko było lepkie, jak pajęczyna i byłam w nie wklejona. Z rogów pokoju zaczęły pełznąć stukając obcasami po ścianach i suficie ośmionogie anorektyczki w rozciągniętych podkoszulkach. Niezbyt duże, ale obrzydliwe, przepłaszały się nawzajem, a potem zniknęły. Koniec.