31 marca 2009

Obiecane zdjęcia z randki ze sobą:

Kolejno: łaźnia, wiadukt, wiadukt, Robert Stadler, ja, Deskur Marta, mur, las krzyży, las krzyży, przejście podziemne na dworcu w Malborku.

















29 marca 2009

73 - długa droga do domu

Leciałam samolotem do domu. Miałam mieć przesiadkę w Szanghaju. Kiedy zbliżaliśmy od strony morza do miasta, pani z wieży kontrolnej ogłosiła, że ze względu na duży ruch na lotnisku musimy jeszcze przez pół godziny krążyć nad miastem, zanim zwolni się jakieś miejsce na lądowisku.
Rzeczywiście był duży tłok, wręcz korek. Musieliśmy wyprzedzać jakiś wielki samolot, który wlókł się tuż nad powierzchnią wody. Pilot musiał bardzo szybko wznieść się do góry. Mimo, że byłam w środku, nie widziałam maszyny - u dołu było morze, u góry niebo i chmury. Czułam, jak siła samolotu ciągnie mnie w górę, wydawało mi się, że niewidzialna podłoga osuwa mi się spod nóg.
Przeciążenie podejrzanie zaczęło się zmieniać. Nie widziałam już morza na dole, tylko niebo. Czułam, że nadal się wznosimy, ale coś było nie tak. Miałam coraz wyraźniejsze wrażenie, że przechylam się do tyłu, że właściwie jestem już do góry nogami. I nie myliłam się. Nagle od strony, która wcześniej była górą zaczęło pojawiać się morze i wybrzeże Szanghaju. Pilot z nudów postanowił wykonać beczkę!
Najwyraźniej był to słaby pilot, bo wykonał tę akrobację zdecydowanie za nisko. Samolot uderzył dziobem w wodę jak w beton.


Oprócz mnie uratowało się niewiele osób. Obejrzałam listę zabitych. Sporo.
Ponieważ chciałam wrócić do domu, musiałam wziąć pociąg przez Indie, co okazało się nie być najlepszym pomysłem, bo całe Indie pełne były krwiożerczych wampirów-zombie, które na każdym przystanku próbowały się wedrzeć do środka. Byłam dzielna - zwalczałam potwory kijem i bronią palną i udało mi się obronić pociąg. No i dotarłam do domu.

14 marca 2009

Kolejna randka ze sobą w Gdańsku



Tym razem się ukulturalniałam. Szczegóły wrzucę, kiedy wywołam zdjęcia (tak, dokładnie: WYWOŁAM).

13 marca 2009

Cytat roku:

W drodze na pocztę minęłam pana z pieskiem na smyczy. Piesek szczeknął. Na to pan:

Cicho, Sarka! Masz szczekać tylko na komunistów!
 

8 marca 2009

jestem w rozpaczy...

czy ktoś zna choć jednego naprawiacza bliżej niż w Trójmieście?!?!??

4 marca 2009

2 marca 2009

Long gone

W ten weekend wpadłam na chwilę do Torunia i odwiedziłam po długim czasie CSW. Coś tak czułam, że na wystawie prac absolwentów naszego Wydziału Sztuk Pięknych znajdę pracę dawno już nie widzianej Michy :)



Poza tym naprawdę ciekawa kolekcja wypożyczona z Bydgoszczy. Takie tylko fragmenty, przekrój w skrócie. Przy okazji okazało się, że chińska lalka znaleziona jakiś czas temu w internecie na stronie z dziwnymi azjatyckimi rzeczami, to w rzeczywistości praca Libery i to sprzed dobrych 15 lat. Jakoś wcześniej na nią nie wpadłam :P



Na dole Edit Oderbolz tańczy na dachu bardzo minimalistycznie i robi krajobrazy z grzbietów czasopism, z zewnątrz dobiega Róża. Wernisaż był w piątek, oczywiście wcześniej, niż byłabym w stanie dojechać najwcześniejszym pociągiem :/



A wielka sala na piętrze idealnie pasuje do Long gone