20 października 2009


Ważne, ciekawe, do przejrzenia

jest szansa, żeby przynajmniej na gruncie polskim być w miarę do przodu... co z tego wyjdzie - nie wiadomo...

18 października 2009

Miało być straszenie po tajsku...


...a wyszło jakieś tajskie kino moralnego niepokoju.
Fuj.

ps. film nazywał się Trumna

dzik w czerwonym winie

wczoraj przed maceracją:

dziś w trakcie pieczenia:

a za jakąś godzinę, "dziś w trakcie jedzenia"... mmmm....

13 października 2009

75 - przypadek



Miałam bardzo mało czasu, żeby zdążyć na pociąg do Krakowa.
Biegłam, ile sił w nogach, wreszcie dotarłam na dworzec, ale było za późno. Pociąg mi uciekł. Cofnęłam czas.

Miałam bardzo mało czasu, żeby zdążyć na pociąg do Krakowa.
Wezwałam taksówkę. Przedzieraliśmy się z trudem przez korek, wreszcie dotarłam na dworzec, ale było za późno. Pociąg mi uciekł. Cofnęłam czas.

Miałam bardzo mało czasu, żeby zdążyć na pociąg do Krakowa.
Wezwałam inną taksówkę. W międzyczasie przejeżdżała na zielonym składaku koleżanka z pracy, ale odmówiła wzięcia mnie na ramę. Krowa. Wreszcie taksówka przyjechała, ale było już za późno. Pociągm mi ciekł. Cofnęłam czas.

Sama nie wiem, jak dotarłam na dworzec. Oczywiście było już za późno. Stwierdziłam, że cofanie czasu nie ma sensu i kupiłam bilet na późniejszy pociąg.
Wniosek nasuwa się prosty: nie łudźmy się, że różne okoliczności przyrody odmienią nasz los. I tak ostatecznie ucieknie nam pociąg.

weekend gdzieś między Zabierzowem a Wieliczką...