19 listopada 2011

Rzuciłam facebooka

Dość facebookowania, niech żyją blogi!



Choć wiem, że nic na facebooka nie poradzę, mówię nie zabijaniu blogów przez fejsa. Wypisałam się. Koniec krótkich wiadomości, mikropostów, pisania, co się dzieje right now. Co to za interakcja, skoro polega na beztreściowej reakcji? A jeśli dochodzi do pojawienia się jakiejkolwiek treści, tonie to w zalewie byle czego. A jeśli blokujemy sobie tych, którzy zaśmiecają ścianę swoimi brzydkimi, usmarowanymi czekoladą dziećmi, utrzymujemy kontakty tylko z niewieloma osobami, to jaki jest sens tworzenia takiej społeczności? Wszystko tylko dla poczucia, że jest się w grupie? Nie neguję facebooka w całości. Póki co, z powodów zawodowych i tak tam będę z "fejkowym" kontem. Po prostu prywatnie nie chcę siedzieć w tym tłoku.

Facebook zabił mojego bloga na prawie cały rok. Lubię zapisywanie by nightów i szkoda mi tego, że tak dawno już tego nie robiłam. Lubie moje aparaty, a w galerii wciąż mam tylko agfę. Tu jest ciszej i spokojniej. Może i wręcz pusto. Ale nawet jeśli to będzie tylko w eter – wracam.

1 komentarz:

  1. W całej rozciągłości popieram! między innymi dlatego wznowiłam mojego bloga, bo fejsbukowe posty giną i tracą swoją indywidualność w tym natłoku "beztreściwych reakcji". A tutaj, mogę sobie cichutko stukać w klawisze i niech idzie nawet tylko w eter :)

    OdpowiedzUsuń